PrestigeLinguaPrestigeLinguaPrestigeLingua
535 925 919
535 797 717
PrestigeLinguaPrestigeLinguaPrestigeLingua

7 mitów o tym, jak dzieci uczą się języków obcych

Dzieci uczą się języków obcych znacznie łatwiej, niż dorośli, ich głowy są chłonne, jak gąbki, a nauka jest w ich wieku naturalnym procesem. Tak, to prawda. Dziecięca nauka języka ma też swoją specyfikę. Dzieci nie uczą się tak, jak dorośli, więc oczekiwanie efektów takich, jakich wymagalibyśmy od siebie jest błędem. Oto 7 mitów, którym najczęściej ulegamy i na których budujemy swoje oczekiwania wobec dziecka uczącego się angielskiego, hiszpańskiego czy francuskiego.

Dziecko po kilku zajęciach powinno zacząć mówić pierwsze słowa

NIEPRAWDA. Dla dalszych etapów nauki języka obcego najważniejszy jest tzw. okres ciszy. To czas, kiedy dziecko nabiera pewności siebie, zaczyna rozumieć, że można się ze sobą porozumiewać w innym języku i powoli otwiera się na jego wytwarzanie. Zakłócenie tego okresu zmuszaniem dziecka do mówienia komentowaniem, że chodzi na zajęcia, a niczego się nie uczy, ośmieszanie go, może spowodować blokadę, którą trudno będzie w dalszym etapie przełamać.

Skoro dziecko nie potrafi powtórzyć słówek z lekcji, to znaczy, że niczego się nie uczy

NIEPRAWDA. Po pierwsze to wspomniany już i bardzo ważny okres ciszy. Po drugie, elementem nauki jest też opanowanie tzw. języka biernego. Oprócz wyrażeń i struktur, którymi dziecko potrafi lub będzie potrafiło się posługiwać istnieje też cały wachlarz takich, które będzie doskonale rozumiało, choć samodzielne wytworzenie wypowiedzi z ich użyciem może stanowić dla niego na początku spory problem (np. tzw. Classroom Language, czyli stałe wyrażenia stosowane przez nauczyciela, tj „Open your books” „Stand up” „Let’s make a circle” „What can you see in the picture?” itp.).

Dzieci na zajęciach tylko śpiewają i kolorują, to żadna nauka

NIEPRAWDA. Kolorowanie to jedna z wielu aktywności, w których dziecko bierze udział. Przy każdym ćwiczeniu (również przy kolorowance) nauczyciel używa (a przynajmniej powinien) języka angielskiego – daje polecenia, zadaje pytania do ilustracji, zachęca dzieci do samodzielnego wydawania poleceń grupie, opisuje obrazki itd. Kolorowanka jest zwykle zwieńczeniem kilku innych zabaw opartych na utrwalaniu wyrażeń. Piosenki natomiast to doskonały sposób na naukę mówienia. Są one zazwyczaj tak wymyślone, żeby podczas ich śpiewania dzieci powtarzały określoną strukturę gramatyczną lub słownictwo. Śpiewając i rymując uczniowie „mówią” nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Dodatkowo piosenki są tak napisane, aby pomóc opanować akcenty oraz charakterystyczną dla danego języka melodię.

Żeby dziecko dobrze nauczyło się mówić można mu obok angielskiego słówka zapisać jego fonetyczną wymowę

NIEPRAWDA. Tego absolutnie nie powinno się robić. Po pierwsze dlatego, że na etapie uczenia się pisania w obcym języku, dziecko zaczyna popełniać wiele błędów, ponieważ zwykle zdąży już zapamiętać tę wersję zapisaną fonetycznie. Po drugie dlatego, że dzieci uczą się inaczej niż dorośli, nie potrzeba im przeczytania słówka, aby zapamiętać poprawną jego wymowę. Zachęcam raczej do częstego słuchania piosenek i rymowanek. Niektóre szkoły językowe opierają się na materiałach autorskich. Warto korzystać z ich elementów w domu (np. z płyt CD pomocnych w powtarzaniu piosenek).

Ćwiczenie w domu pisania, czytania, robienie „rodzicielskich testów” z 6-8 letnim dzieckiem pomaga w szybszej nauce

NIEZUPEŁNIE. Dzieciom testy (a co za tym idzie ocena) nie są potrzebne do zwiększenia motywacji. Podstawowym powodem, dla którego dziecko w wieku do około 7-8 roku życia uczęszcza na zajęcia językowe jest fakt, że je lubi. Darzy sympatią osobę prowadzącą, dobrze się czuje na lekcji, ciekawi je i pociąga możliwość dogadania się z kimś z innego kraju. Jeśli pracuje w miłej atmosferze, bawi się, śpiewa, a nawet nie odczuwa pracy w ogóle, a postrzega ten moment jako zabawę, w dodatku nie jest spięte z powodu tego, że po przyjściu do domu zostanie przepytane przez rodziców, babcie, dziadków i sąsiadkę ze znajomości nowego słownictwa, to zapewne najszybciej przyswoi sobie nowy materiał. 

Dziecko nie zna podstawowych słów – pytasz dziecko jak jest kot, pies po angielski, a ono nawet tego nie potrafi. Zamiast tego poproś by dziecko odpowiedziało na to pytanie – show me the cat.

Kiedy stoję pod drzwiami sali, w której odbywają się zajęcia to ciągle słyszę harmider, dzieci coś mówią, śmieją się, śpiewają głośno itd. Jak można pracować w takich warunkach?

MOŻNA. A nawet trzeba. Oczywiście nie mówimy tu o sytuacji, w której uczniowie robią, co chcą, a osoba prowadząca nie jest w stanie przeprowadzić żadnej aktywności. Na jednym ze szkoleń, w których brałam udział, prelegent podkreślił, że jeśli na zajęciach językowych za drzwiami jest cisza, to znaczy, że dzieci się NIE uczą. I to jest samo sedno, bo żeby zacząć mówić, trzeba śpiewać, rymować, powtarzać… Im więcej aktywności, w których uczniowie mają możliwość wytworzyć język, tym lepiej, a więc nie zawsze hałas za drzwiami sal językowych oznacza nieporządek w pracy.

Dziecko jest już w drugiej klasie, uczy się kolejny rok i ciągle są kolory, zwierzątka, a w ogóle nie ma gramatyki. Taka nauka to strata czasu. Lepiej zapisać na kurs jak będzie starsze

NIEPRAWDA. Z wieloletniego doświadczenia wiem, że na etapie klasy piątej czy szóstej, kiedy w grupie znajdzie się część osób, które nie uczęszczały na zajęcia językowe i część takich, które rozpoczęły naukę języka w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym różnica między nimi jest wyraźnie dostrzegalna. Ci drudzy znacznie szybciej przyswajają nowe słownictwo. Nie mają też większych problemów z poprawną pisownią. Szybciej i chętniej reagują w sytuacjach komunikacyjnych (odpowiadają bez większych oporów w obcym języku). Program w początkowych latach nauki faktycznie jest podobny, jednak z kolejnym rokiem liczba słówek z danego zakresu tematycznego się powiększa.

Fakt, że słownictwo się powtarza powoduje, że dzieci czują się bezpieczniej operując w tematyce, która już w jakiś sposób została przez nich opanowana. Każda możliwość ćwiczenia słownictwa, wzięcia udziału w prostych rozmowach, to nie jest stracony czas. To dodatkowa szansa na płynne opanowanie języka obcego.

Dorosłym trudno jest zrozumieć, że dzieci uczą się w zupełnie inny sposób. Warto to sobie jednak uświadomić, wtedy nauka języka będzie mniej stresująca zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.